Kiedy składasz depozyt do swojego ulubionego kasyna, Twoje pieniądze z olbrzymią prędkością przekraczają kolejne granice i lądują na koncie w… No właśnie, gdzie?
Stworzyliśmy właśnie listę licencji hazardowych z podziałem na kasyna. Możecie teraz łatwo sprawdzić, czy kasyno, bukmacher lub pokerroom w którym gracie, działa w oparciu o wiarygodną licencję i co najważniejsze – czy możecie liczyć na reakcję w przypadku złożenia skargi. Sprawdź listę tutaj.
Valetta, stolica Malty
Zaskakująco dużo kasyn licencjonowanych jest przez LGA, czyli komisję gier na Malcie. Zaskakujące, bo instytucja ta jest kompletnie bezużyteczna. Jakakolwiek skarga jest dla jej pracowników tak przytłaczająca, że nie starcza im sił i odwagi, by na nią odpowiedzieć. Mistrzowie olewania graczy. Jednak niemal wszystkie najważniejsze serwisy posiadają licencję właśnie na Malcie, głównie ze względu na jej członkostwo w Unii Europejskiej.
„Mały Amsterdam” w Curaçao
Kojarzycie wyśmienity alkohol curaçao? Jego spożycie byłoby zapewne wyższe, gdyby ktokolwiek był w stanie poprawnie wymówić tę nazwę. W każdym bądź razie wyspa Curaçao słynie z dwóch rzeczy – słynnego likieru i z kasyn online. Jednak licencja z tej należącej do Królestwa Niderlandów karaibskiej wyspy jest kompletnie nic nie warta. Nie obowiązuje praktycznie żadna kontrola. Mimo to, operuje tam wiele znanych brandów. Przykłady? Ot chociażby cała grupa ClubWorld, Gr88, Red Kings czy Vegas Berry.
Słynna skała Gibraltaru
Silną pozycją na rynku charakteryzuje się Gibraltar. Licencja wydawana przez to terytorium zamorskie Wielkiej Brytanii jest jedną z najbardziej wiarygodnych. Nic więc dziwnego, że operują tam najwięksi giganci brytyjskiej bukmacherki: William Hill, 888 czy bwin. Jednak pozycja Gibraltaru wydaje się zagrożona po ostatnich zmianach w brytyjskim prawie – operatorzy prawdopodobnie będą musieli postarać się o licencję w samej Wielkiej Brytanii.
Widok na Alderney z lotu ptaka
Jeśli wpłacamy pieniądze do np. PKR, BGO, Win Trillions, Paddy Power czy Camasino, nasze pieniądze wędrują w jedno z magicznych i przedziwnych miejsc, które niby podległe są koronie brytyjskiej, a jednak nie są ani częścią Zjednoczonego Królestwa ani Unii Europejskiej. Są to wyspy Man (pomiędzy Wielką Brytanią a Irlandią) i Alderney (na północ od wybrzeży Normandii). Możecie być spokojni – licencje w tych miejscach również nie są wydawane byle komu, a ich utrzymanie związane jest z częstymi audytami i kontrolami.
Rajskie wybrzeże Kostaryki
Gorzej, jeżeli zdecydujecie się na wpłatę np. do Playbet24, Betgun czy Dobet. Nasze fundusze powędrują do pięknej i słonecznej Kostaryki. I co? I nic, możemy mieć tylko nadzieję, że w razie wygranej pieniądze do nas wrócą. Nie istnieje bowiem coś takiego jak licencja z Kostaryki. Po prostu, wiele firm rejestruje się w tym raju podatkowym i zaczyna działać. Nikt ich nie kontroluje – ani przejrzystości finansowej ani uczciwości przeprowadzanych gier. Pełna samowolka.
Wobec graczy Indianie Mohawk wydają się znacznie milsi
Wpłacaliście kiedyś np. do jednego ze starych kasyn Microgaming (Zodiac Casino, Virtual City, LuckyEmperor, BlackJack Ballroom, Grand Hotel)? Jeśli tak, to zaskakujący może być dla Was fakt, że Wasz depozyt powędrował do… indiańskiego rezerwatu. Licencja Kahnawake jest jedną z najbezpieczniejszych i najbardziej wiarygodnych na świecie, a udzielana jest przez Indian zamieszkujących teren rezerwatu na południe od Montrealu w Kanadzie.
Istnieje wiele innych krajów, udzielających licencji na hazard online. W przeszłości liderem w tej dziedzinie był Cypr, z którego niemal wszystkie firmy zdążyły już uciec. Ostatnio pojawiają się nowe rynki, jak np. powstałe niedawno państwo Czarnogóra.